
.
Sposobów pracy nad charakterem jest przynajmniej kilka, ale ten opisany poniżej ma wyjątkową skuteczność. Oto jak wytrwać w postanowieniu?Przy czym zdaję sobie sprawę, że nie odkrywam Ameryki.
Ktoś, kto zerknie pobieżnie na ten tekst, może pomyśleć, że nie ma w nim nic nowego. Ale to złudzenie. Jeśli doczytasz niniejszy artykuł do końca, prawdopodobieństwo, że Twoje postanowienie podjęte w kontekście walki z wadami zostanie dotrzymane, zdecydowanie wzrośnie.
Zasada wykluczenia
Pierwsza rzecz, jaką musimy sobie uświadomić, to zrozumieć działanie zasady wykluczenia (tak ją nazywam na własny użytek). Brzmi ona:
albo będziesz się regularnie modlił, albo ulegniesz wadzie.
Innego wyjścia nie ma. To stara reguła. (Nie odkrywam nic nowego.) Ale jakże ważna!
Nie da się regularnie odmawiać pogłębioną modlitwę, połączoną z rozważaniem sposobów pokonywania swoich wad i jednocześnie trwać w nich, nie czyniąc żadnego postępu duchowego.
Zdrowa psychika nie poradzi sobie w obliczu takiej sprzeczności i dokona wyboru: albo porzuci wadę, albo porzuci rozważania i modlitwę. Przez pewien okres, nazwijmy go przejściowym, takie schizofreniczne trwanie pewnie jest możliwe, ale na dłuższą metę – już nie.
Już słyszę argument:
„Ale przecież wielu się modli, a wciąż grzeszy”
Rozróżnijmy dwie rzeczy.
Po pierwsze – zdarza się, że modlitwa jest sprowadzana do odklepania formuły. Jeśli prześlizgujemy się po niej, wypowiadamy słowa, ale np. jednym okiem zerkamy przez uchylone drzwi w ekran telewizora, czy błądzimy myślami gdzieś indziej, to nie spodziewajmy się efektów.
Po drugie – istotą omawianej tu metody jest połączenie modlitwy z rozważaniem (medytacją – dobrze rozumianą) nad tym, jak radzić sobie z konkretną wadą. (Szczegółowo formy takich modlitewnych rozważań opisałem w książce ==> Sztuka samowychowania, dlatego teraz nie będę do nich powracał).
Taka modlitwa ma przede wszystkim wymiar nadprzyrodzony, ale równocześnie w wymiarze doczesnym motywujemy się do zmiany naszego życia. Jeśli nawet nie ma spektakularnych, widocznych, pozytywnych zmian, to wciąż toczy się walka i w każdej chwili można się ich spodziewać.
Co zatem mamy zrobić, żeby pozbyć się danej wady?
Rzecz podstawowa: nie powinniśmy koncentrować się w pierwszej kolejności na walce ze słabością, ale… na modlitwie i rozważaniach.
Chcę być dobrze zrozumiany – z wadą trzeba realnie walczyć, ale tu chodzi o właściwe rozłożenie akcentów, a nawet więcej – priorytetów.
Zazwyczaj nasze standardowe postanowienie brzmi: „od dzisiaj nie będę robił/a X.” Dopiero potem zastanawiamy się nad środkami (o ile się w ogóle zastanawiamy), które pomogą nam osiągnąć cel: np. nad sposobami motywowania, tworzeniem nawyków itp.
Musimy całkowicie odwrócić filozofię myślenia w tym względzie. Postanowienie nie powinno koncentrować się na celu, a nawet na innych środkach do niego prowadzących, ale ma być oparte na szczególnej formie modlitwy połączonej z rozważaniem.
Przykład: „od dzisiaj będę godzinę dziennie rozważał i modlił się w intencji pozbycia się wady X, a następnie podejmę odpowiednie działania”.
Wniosek, żeby coś zmienić musimy nauczyć się regularnej modlitwy połączonej z rozważaniem. Ta kluczowa umiejętność pozwoli nam budować postęp duchowy i dlatego od niej musimy wszystko rozpoczynać.
Nie postanawiamy sobie na przykład, że nie będziemy ulegali wadzie obżarstwa, lecz, że będziemy regularnie modlili się i zastanawiali, jak poradzić sobie z tym problemem. Owoce przyjdą potem.
Jeśli np. przez kilka miesięcy wytrwamy w tym postanowieniu, to nie ma takiej możliwości, żeby nie przezwyciężyć lub przynajmniej nie ograniczyć wspomnianej wady. „Ciśnienie duchowe” do walki i zmiany, będzie tak wielkie, że postęp musi nastąpić!
Gdzie znajduje się sedno problem?
Problem będzie nie przezwyciężenie wady, ale wytrwanie w codziennym, modlitewnym rozważaniu. Dlatego w pierwszej kolejności powinniśmy dążyć do wytworzenia nawyków modlitewnych, oraz znalezienia i zorganizowanie czasu przeznaczonego na modlitwę i rozważania.
Na tym powinniśmy się skoncentrować w pierwszej kolejności, a dopiero potem kłopotać się samą wadą.
Wnioski do zastosowania
1. Podejmij decyzję jaką wadą będziesz zwalczał/a.
2. Zorganizuj sobie czas na modlitewne rozważanie. (Trzeba ustalić konkretne godziny, zrezygnować, jeśli będzie taka potrzeba z komputera, telewizora.)
3. Zacznij regularnie się modlić w danej intencji i prowadź rozważania ( jak to robić opisałem szczegółowo ==> TUTAJ .)
4. Konsekwentnie wcielaj w życie wnioski z tych rozważań.
5. Odpieraj przede wszystkim pokusę porzucenia modlitwy i rozważań.
ZAMÓW KSIĄŻKĘ





Zgadzam się jak najbardziej, że pokonywanie wad zaczyna się od skupienia nie na sobie, ale na Chrystusie, np. podczas modlitwy myślnej inaczej zwanej Modlitwą Serca. Jestem w takiej wspólnocie, która zachęca nas do codziennego włączania się w modlitwę Kościoła Jutrznię, podczas której poświęca się ok 15 min. na modlitwę myślną, tak jak piszesz przyzywanie Jezusa modlitwą ślepca spod Jerycha i rozważanie jest to naprawdę praktyka przemieniająca umysł człowieka, tzn. jeśli człowiek dzięki niej wejdzie w prawdziwą relację z Jezusem i da się Jemu przemieniać ze starego człowieka w nowego.. ale do tego, żeby robić to codziennie tez jest potrzebna walka.. 🙂
pozdrawiam
NICEFOR PUSTELNIK wspominał o tzw STAZY UMYSŁU.
Ciekawe.