
.
W trakcie formowania cnót musimy: 1) opanowywać emocje i popędy, 2) uczyć się podejmowania praktycznych decyzji w kontekście moralnym oraz 3) otwierać się na działanie łaski Bożej.
Dzisiaj powracam do rozważań nad znaczeniem namysłu i właściwej decyzji w kontekście cnoty. Kilka miesięcy temu podjąłem ten wątek w dwóch artykułach: Czym różni się cnota od nawyku? oraz Stosowanie wiedzy w praktyce
Konieczność „odświeżenia strony”
Dorastające dziecko poznaje pewne schematy myślowe, które pomagają mu spełniać dobro w życiu codziennym i tym samym praktykować cnoty. Jednak te schematy myślowe czasami stają się stereotypami i nie uwzględniają zachodzących w życiu zmian, co w efekcie prowadzi do błędnych decyzji moralnych.
Między innymi z tego względu o. J. Woroniecki zauważa, że działanie prawdziwie cnotliwe wymaga przynajmniej „mgnienia interwencji rozumu”, zanim podejmiemy kroki w kierunku jego realizacji.
Chodzi tu jakby o „odświeżenie strony”, ponowne sprawdzenie, a w zasadzie upewnienie się, czy nie zaszło coś, co może mieć wpływ na nasz sposób zachowania w danej sytuacji.
Kiedy się namyślać?
Pytanie brzmi: czy ów namysł powinien zawsze następować tuż przed wykonaniem danej czynności, którą kwalifikujemy, jako przejaw cnoty, czy może on mieć miejsce nieco wcześniej? Innymi słowy – od kiedy ów namysł jest ważny, by móc uznać go za element cnoty?
Wydaje się, że samo „mgnienie interwencji rozumu” powinno mieć miejsce zawsze przed podjęciem konkretnego działania, ale w pewnych warunkach możemy je maksymalnie skrócić. Skrócenie będzie możliwe, gdy wcześniej nasze działania dogłębnie przemyślimy lub/i będą one trwałym elementem naszego życiowego doświadczenia.
Zachowania typowe dla cnót opanowujących popędy i słabości możemy analizować z grubsza raz na pewien czas. Jeśli ktoś praktykuje cnotę umiarkowania w jedzeniu i piciu, to może rano zaplanować sobie, co będzie jadł, a czego nie będzie jadł. Nie musi za każdym razem godzinami zastanawiać się, czy dokonał dobrych wyborów? Przed samym posiłkiem powinien tylko przez chwilę sprawdzić, czy trzyma się wyznaczonych granic.
Mamy zatem pierwszą strategię polegającą na: wcześniejszym przemyśleniu zagadnienia, np. w trakcie porannych lub wieczornych rozważań i na krótkim zastanowieniu się przed konkretną sytuacją.
Z drugą strategią mamy do czynienia w przypadku pojawienia się nadzwyczajnych okoliczności. Może się zdarzyć coś co zmusi nas do skorygowania wcześniejszych wniosków (np. nagle dowiemy się o chorobie i konieczności stosowania szczególnej diety).
Potrzeba dłuższego namysłu
Generalnie chodzi o nowe, nieznane nam, jak również szczególnie skomplikowane sytuacje, w których trudno jest od razu wybrać najlepsze rozwiązanie.
Dotycz to raczej cnót, dzięki którym wchodzimy w relacje z innymi. Weźmy choćby cnotę łagodności, która opanowuje gniew. Gniew jest uczuciem neutralnym, ale umiar łagodności może być odczytywany różnie. Trudno to odczytanie wcześniej zaplanować.
Oczywiście znacznie częściej opłaca się być opanowanym, nie podnosić głosu, niemniej nie musi to być regułą. W sytuacjach nadzwyczajnych, np. związanych z zagrożeniem zdrowia i życia (przy próbie odstraszenia agresora), podniesienie głosu może być optymalnym rozwiązaniem, czyli właśnie umiarem w cnocie.
Fot ikona wpisu: Pixabay.com/pl/Free-Photos
ZAMÓW KSIĄŻKĘ




