
.
Arystoteles poucza, że są trzy postawy życiowe, których powinniśmy unikać: braku samokontroli, wadliwości i zwierzęcości. O co konkretnie chodzi?
Brak samokontroli
Brak samokontroli (gr. άκρασία), to stan, w którym rozum właściwie postrzega dobro, ale uczucia (popędy) pociągają w przeciwnym kierunku. Pod wpływem silnej pokusy ulegamy słabości, choć nasze poglądy w danej sprawie nie ulegają zmianie. Upadamy, ale powstajemy.
Przy czym upadanie nie jest regułą. Niekiedy udaje nam się opanować pokusę i wtedy mówimy o samokontroli.
W całej tej sytuacji charakterystyczny jest brak stałości. Nie mamy stałej dyspozycji do czynienia dobrego, ale na pociechę można powiedzieć, że i wada nie została jeszcze ugruntowana.
Niczym na ringu bokserskim źle ukierunkowane uczucia i rozum praktyczny walczą ze sobą i raz jedno zada dotkliwy cios, raz drugie. Jednego dnia ulegamy słabościom, a drugiego – potrafimy się podnieść.
Dominacja wad
Nieco inaczej to wygląda w przypadku wadliwości (gr. kακία).
O ile w stanie samokontroli lub jej braku trwa nieustanna przepychanka w ramach życia duchowego, to gdy zapanuje wadliwość, sytuacja zmienia się diametralnie. Walka ustaje. Rozum przyznaje rację rozszalałym popędom. Idzie za ich podszeptem.
Przykład. Jeśli ktoś podjada słodycze, ale ma z tego powodu wyrzuty sumienia, że „znowu uległ”, to można mówić właśnie o braku samokontroli. W wadliwości zaś dominuje postawa: „a co będę sobie żałował, życie jest krótkie”, czyli rozum przyjmuje zasady popędów i po swojemu je uzasadnia.
Gdyby jednak zapanował nad nimi, wówczas wytworzyłaby się stała dyspozycja do czynienia dobra, czyli cnota. Można powiedzieć, że wówczas, to popędy (uszlachetnione) zaczęłyby postępować zgodnie z regułami, które nakreślił prawy rozum.
Widzimy zatem, że jak w przypadku wady walka między rozumem praktycznym, a złymi afektami praktycznie wygasa (wygrywają te drugie); to w przypadku uformowania cnoty walka również ustaje. Pożądania zostają podporządkowane rozumowi.
W tym momencie konieczna jest pewna uwaga. W praktyce stany dyspozycyjności do określonych zachowań (dobrych lub złych) nakładają się na samokontrolę lub jej brak. Udysponowanie do dobrych czynów, które wyklucza (chociaż minimalne) zmagania psychiczne, jest raczej rzadkim stanem ( o tym za chwilę). Rzecz w tym, żeby usprawnienie, łatwość czynienia dobra, dominowało nad stanem walki.
Bestialstwo
Trzeci wariant zachowań wskazany przez Arystotelesa zakłada całkowitą dominację sfery popędliwej. Generalnie dotyczy to głównie zwierząt, dlatego mówi się o zezwierzęceniu lub bestialstwie (gr. θηριότης).
Na filmach przyrodniczych można zobaczyć, jak lew zabija małą, niewinną antylopę. Działa popędliwie, bezlitośnie, nie ma żadnych kalkulacji etycznych, bo nie może mieć.
Przy zaburzeniach na tle neurologicznym lub w przypadku poważnych błędów wychowawczych u ludzi również może dojść do podobnych zachowań. Zwyrodniali przestępcy upodabniają się do zwierząt, bestii.
Heroiczność – idealna harmonia
No dobrze, mamy bestialstwo. A co jest przeciwieństwem tego stanu? O ile w przypadku wadliwości po drugiej stronie mieliśmy cnotliwość, zaś przeciwieństwem braku samokontroli była samokontrola, to tutaj na drugim biegunie jest cnota boska, heroiczna.
Dotyczy herosów, czyli osób, które nabywają cech boskich. Innymi słowy – są to ludzie, którzy w największym stopniu zbliżają się do Boga. Żyją prawym rozumem, udoskonalają się, uświęcają.
W kulturze chrześcijańskiej będą to po prostu święci. Ci, którzy w sposób heroiczny praktykują cnoty.
Tak jak po drugiej stronie, w zezwierzęceniu, następuje skrajne podporządkowanie czynu złym popędom, tak w przypadku heroiczności cnót rozum praktyczny i popędy doskonale współgrają w czynieniu dobra.
Uchwycenie różnicy między cnotą ludzką, a heroiczną nie dla wszystkich jest czytelne. Niektórzy mieli pokusę, żeby np. twierdzić, że następuje swoiste „zduszenie popędów”. To błąd. W warunkach ziemskich zdrowy człowiek nie pozbędzie się emocji. Rzecz w tym, żeby w wyższym stopniu podporządkować je prawemu rozumowi. Tak bardzo, że już więcej się nie da. (Arystoteles pisze wręcz o nadwyżce cnót.)
Można zaryzykować twierdzenie, że u duchowych herosów, to co nazywaliśmy samokontrolą w ramach arete, teraz przestaje być potrzebne. Walka ustaje. Następuje idealna harmonia popędów i rozumu w służbie na rzecz dobra.
Dodajmy jeszcze, że w tradycji chrześcijańskiej nie jest możliwe formowanie tych cnót bez udziału łaski Bożej.
(Wykorzystano: Arystoteles, Etyka nikomachejska; ks. Aleksander Usowicz, Układ cnót i wad w związku z życiem uczuciowo- popędowym)
Wersja dźwiękowa na >>> YouTube
ZAMÓW KSIĄŻKĘ




