.

Cnota jest stałą dyspozycją do dobrego działania. Wielu myślicieli wiąże ją z jednością myśli i uczuć. Chodzi zatem o takie udysponowanie człowieka, które sprawia, że nie tylko jesteśmy do czegoś przekonani, ale dodatkowo jesteśmy z tym emocjonalnie, pozytywnie związani.

O. J. Woroniecki zauważa, że wyróżnikiem cnoty jest „pogoda ducha i radość”, a tam gdzie jest „smutek i kwaśny nastrój” mamy do czynienia z „podróbką cnoty” („KEW” I, Lublin 213, s. 428. )

Nie oznacza to, że człowiek cnotliwy nie podlega negatywnym emocjom, ale powinny one zostać uporządkowane. Należy zwalczać emocje pojawiające się wbrew rozumowi, a wzmacniać powstające pod wpływem rozumu (por. św. Tomasz, „Suma teologiczna”, 1-2, q. 59.a. 2).

Rozjazd myśli i uczuć

Każdy z własnego doświadczenia wie, jak trudno jest taki stan jedności emocji i myśli utrzymać na stałe. Zdarza się, że coś bardzo chcemy, jesteśmy do tego przekonani i dodatkowo wspierają nas w naszych dążeniach emocje, ale po pewnym czasie (gdy pojawią się przeszkody, bądź nowe idee), uczucia słabną, a umysł traci swoją pierwotną pewność siebie (lub/i zainteresowanie daną sprawą).

Przykładowo – zapalamy się do myśli, żeby przezwyciężyć wadę obżarstwa, jesteśmy do tego przekonani, ale po kilku godzinach na widok ulubionego ciasta „nasza miłość” do opanowania słabnie i nagle zaczynamy „kochać”…. jedzenie ciasta.

Podobnie w chwili uniesienia religijnego „kochamy naszych nieprzyjaciół”, ale gdy nam dogryzają – na przykład w pracy – trudno jest podtrzymać to zdanie.

Augustyn mawiał: „niespokojna jest serce nasze dopóki nie spocznie w Bogu”. Na tym „padole łez”, to niestety stan naturalny. Nie da się utrzymać pozytywnych uczuć na stałym, optymalnym poziomie. Nie da się im rozkazywać (choć do pewnego stopnia, przez mądre postępowanie, można je rozniecać i podtrzymywać).

Gdy dochodzi do rozjazdu myśli i uczuć (pragnień, popędów) – umysł kieruje się ku dobru, a uczucia i zmysły ciągną w drugą stronę – wówczas zmuszeni jesteśmy przebijać się przez pokusę.

Grecy w takim przypadku mówili o enkratei, czyli o samokontroli, „silnej woli”, dzięki której postępujemy zgodnie ze wskazówkami rozumu, gdy emocje są już gdzie indziej. (Por. Ciekawe rozważania na ten temat w: Natasza Szutta, „Czy istnieje coś, co zwiemy moralnym charakterem i cnotą?”, Lublin 2017, s. 115)


Zadajmy sobie pytanie: na jakich zasadach arete współistnieje z enkrateią?


Doskonałość i niedoskonałość cnót

Wielu klasycznych i katolickich myślicieli stało na stanowisku, że albo mamy wszystkie cnoty, albo ich nie mamy wcale (por. św. Tomasz, „Suma teologiczna”, 1-2, q. 65.a. 1). W takim przypadku mówiono o jednej doskonałej arete. Wzajemne powiązania między cnotami sprawiają, że nie mogą one funkcjonować na zasadzie samotnych wysp. Nie można wykazywać się męstwem i nieroztropnością zarazem. Nie można być sprawiedliwym i niewdzięcznym, itd.

Jednak św. Tomasz zwracał uwagę na istnienie cnót niedoskonałych, czyli takich, które osiągają pewną doskonałość w określonym zakresie, ale gdy dochodzi do konfliktów moralnych szybko ujawniają swoją słabość (por. j.w.).

Przykładem może być łagodność. Bywają ludzie, którzy z uwagi na wrodzoną lub/i wyćwiczoną skłonność do panowania nad nerwami, nie mają problemów z niekontrolowanymi wybuchami gniewu, ale za to w tym opanowaniu są przebiegli i wyrachowani w osiąganiu własnych, egoistycznych celów.

Cnoty niedoskonałe są dosyć powszechne, trudniej jest spotkać osoby o wydoskonalonych cnotach.


Stan doskonałości jest raczej celem do którego zmierzamy,a który tylko nielicznym udaje się osiągnąć.


Wzajemne relacje między samokontrolą a cnotą

Po rajskim upadku nasza natura jest skażona grzechem. Dlatego rzecz w tym, by nie ustawać w zmaganiach z nią i wchodzić na wyższe poziomy, doprowadzając w końcu do sytuacji, by upadki (odejścia z drogi cnoty) były rzadkie, krótkie i nie sprzeciwiały się miłości bliźniego w sposób rażący.

Samokontrola (enkrateia) jest częstą pomocnicą cnoty doskonałej (arete). Przy czym jej znaczenie wzrasta wraz z osłabieniem arete, które może ujawnić się w braku jedności myśli i uczuć, jak również w czasowym odejściu od moralnych zachowań.

Tam gdzie łatwości moralnego działania jest z powyższych przyczyn osłabiona, wówczas musimy przełamywać opór woli, walczyć z pokusami i przeciwnymi emocjami, a to jest domeną enkratei.

Ważne! W powyższym przypadku mniejsza lub większa dyspozycja do dobrego działania wciąż istnieje, choć jest przytłumiona. Dany człowiek wciąż potencjalnie posiada cnotę, a enkrateia pomaga jedynie pokonać pokusę w stanie jej osłabienia (przytłumienia).

Jest to istotowo odmienna sytuacja od tej, gdy nie ma ukształtowanej cnoty, a enkrateia musi sama, przez ciągły wysiłek, budować trwałą dyspozycję do dobrego działania.

O ile w przypadku osłabienia cnoty tylko ją wspomaga i podtrzymuje, aż ta znowu okrzepnie, to tam gdzie nie ma uformowanej sprawności enkrateia ma zadanie o wiele trudniejsze, bo sama pozostaje na placu boju.

Fot: pixabay.com/pl/   klimkin

ZAMÓW KSIĄŻKĘ


Zamów: Rozumna dyscyplina
Zamów: Sztuka samowychowania
form
Zamów:Decyduj i walcz!
Zamów: Żelazna wola
Zamów:Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice
.-----